Dlaczego stok sprzyja grze
Wałbrzych leży na wzgórzach, więc każdy powrót do domu oznacza podejście. To powoduje, że wieczór spędzony w klubowni staje się wyjściem na dłużej, nie skokiem na godzinę. Ludzie zostają na kolejną rundę, bo droga i tak będzie męcząca.
Droga do domu
Po dwudziestej drugiej na ulicach robi się cicho. Kto mieszka daleko, wychodzi wcześniej, żeby zdążyć na autobus, a kto blisko, zostaje do końca i pomaga zwijać kable. Wspólne schodzenie ze schodów z torbami pełnymi sprzętu to rytuał, który zbliża ludzi bardziej niż niejedna runda i który wspominają nawet ci, co po miesiącu przestali przychodzić.
Sąsiedzi i okolica
Okna klubowni wychodzą na zbocze, a nad nim, w pogodny wieczór i jeśli dobrze się wychylić, widać grzbiety Gór Sowich. Sąsiedzi z klatki wiedzą, że w piątki wieczorem słychać stukanie klawiatur, i od dawna nie zgłaszają uwag, bo zdarza im się zajrzeć na herbatę.
Co z tego wynika
- klubownia pełni rolę miejsca spotkań, nie tylko sali ze sprzętem
- stali bywalcy pochodzą z różnych dzielnic i różnych zawodów
- zimą liczba osób rośnie, a latem liczba pudeł z planszówkami
Wniosek jest prosty: miasto, w którym wieczory bywają długie, potrzebuje miejsc, gdzie można spędzić je razem. My staramy się być jednym z nich, nie zabiegając o uwagę i nie obiecując niczego ponad to, co da się zrobić z czajnikiem, kilkoma stołami i dobrą wolą kilkudziesięciu osób.
